31 paź 2012

Tag: Ile warta jest Twoja twarz?

Tag: Ile warta jest Twoja twarz?

Pewnie znacie Tag: Ile warta jest Twoja twarz? Dziś i ja Wam pokażę. :)

Zapraszam do przeczytania i oczywiście wspólnej zabawy! ( listę kosmetyków, osób które nie posiadają bloga, z chęcią przeczytam w komentarzach. ;) )

Nigdy nad tym się nie zastanawiałam, a od dłuższego czasu stosuję „jeden wariant”, ale oczywiście zdarza się, że coś się zmieni (np. tusz się skończy, albo znudzą mi się cienie) pokarzę Wam zestaw najbardziej typowy.

I od razu informuję, że naginam zasady, ponieważ pokażę również pielęgnację i pędzle, bo nie wyobrażam sobie już wykonać makijażu palcami, ani bez kremu pod kolorówką, więc nie mogę tego nie pokazać, sumienie by mnie gryzło. :)

1.       Pielęgnacja „pod makijażowa”:

Clinique 3 step do skóry suchej, super nadaję się pod makijaż - ok. 50 zł
Tisane balsam do ust – ok. 10 zł


Razem ok. 60 zł


2.       Pędzle:
do pudru EcoTools ok. 30 zł,
do podkładu Hakuro H51 ok. 35 zł,
do różu Hakuro H21 ok.18 zł,
do eyelinera (i brwi zarazem) Hakuro H85 ok. 11 zł,
koci język Maestro 360 rozm.10 ok.15 zł,
kuleczka Maestro 420 rozm.8 ok. 14 zł,
do rozcierania Hakuro H77 ok.16,50 zł,


Razem ok. 140 zł


3.       Kolorówka:
      Baza pod cienie ELF – ok. 7 zł
      Tusz Wibo Extreme Lashes [mój Lancome się skończył, hlip, hlip. :(] – ok. 10 zł 
Podkład (a w zasadzie mieszanka dwóch) Bourjois Healthy Mix nr. 52 + Very Me Porcelain – ok. 55 zł i 20 zł
Puder Astor Matitude 02 – ok. 25 zł
Róż Inglot nr.98– ok. 20 zł
Żelowy eyeliner Essence – ok. 10 zł ( zapomniałam go zgarnąć do zdjęcia :( )                             
Cienie Sleek Storm – ok. 30 zł
Błyszczyk Rouge Bunny Rouge Crisp Sorbet – ok. 105 zł

Razem ok. 272 zł

A to wszystko razem = 472 zł

Uważam, że kwota jest całkiem w porządku. :)

Ceny podałam w przybliżeniu, ponieważ czasem uda mi się upolować coś na przecenie, a czasem nie.

Buziaki! :*

28 paź 2012

PODZIĘKOWANIA i makijaż.

PODZIĘKOWANIA i makijaż.

Kochane, dziś przede wszystkim chciałabym Wam podziękować.

Jest Was już 1000, te (ponad) 2 lata zleciało jak z bicza strzelił. Jestem Wam wdzięczna za każde wejście na moją stronę, każdą przeczytaną notkę i za każdy komentarz. Niesamowicie pozytywnie działacie na moją psychikę i w tej chwili nie wyobrażam sobie zostawić Was na pastwę losu. Dzięki Wam stałam się bardziej pewna siebie, zaczęłam przekonywać się do swojej osoby i przychylniej patrzę na świat. Mój blog to miejsce, w którym mogę się podzielić z Wami moją pasją, która stała się jedną z ważniejszych części mojego życia. Robię to dla siebie i dla Was, bo bez Was nie miałoby to sensu, pozwalacie mi cieszyć się wszystkim 3 razy bardziej.

Dzięki piękne, że jesteście ze mną i dziękuję też za to, że będziecie dalej.

Oczywiście chciałabym zorganizować konkurs, jednak aktualne zasoby pieniężne nie pozwalają mi na to. Mimo to (!), na pewno za jakiś czas na blogu pojawi się coś takiego, jednak jeszcze musimy chwilę poczekać. Może zrobię Wam świąteczne prezenty? :)

Drugą częścią tej notki jest makijaż, parę zdjęć, które oczywiście nie oddaje tego co można było zobaczyć na żywo. Zakochałam się w kolorach, odkryłam je na nowo. :) Makijaż jest utrzymany w śliwkowych odcieniach, z dodatkiem bieli i złota.

 (flesh - najlepiej oddaje kolory)




Twarz:
Podkład - Oriflame Very Me Porcelain,
 Puder - Astor Mattitude,
Bronzer - A raczej brązowy cień z Inglota (numerku brak),

Oczy:
Biel i śliwka - Paletka, z którejś z jesiennych kolekcji Avon'u. Dodatkowo wszystko pokryte pyłkiem z Inglota nr. 35
Krecha - Essence Midnight in Paris
Tusz - Lancome Definicils,

Usta: Szminka Giordani Gold Jewel odcień Rose Blossom  (klik!)

Jeszcze raz dziękuję Wam bardzo, jesteście dla mnie zbawieniem. :)
Buziaki. :*

26 paź 2012

Fanpejdż - bo jeśli chcesz być na bieżąco.

Fanpejdż - bo jeśli chcesz być na bieżąco.
Zabrzmiało jak reklama. :D

Ale chciałam tylko dać znać, iż jeśli macie Fejsboga, to możecie mnie polubić i być na bieżąco z wiadomościami! (Możecie kliknąć na obrazek, lub po prawej stronie bloga).



Buziaki. :*

Mało-cudeńkowy haul, czyli: Giordani Gold Jewel Lipstick

Mało-cudeńkowy haul, czyli: Giordani Gold Jewel Lipstick
Właśnie przyszła do mnie szminka Giordani Gold z serii Jewel Lipstick, i nie mogę się nie pochwalić tym małym cudeńkiem.

Patrzta i podziwiajta: 

Szminka ma cudowny, klasyczny kolor, róż wpadający w oberżynę. Moim zdaniem będzie pasować wszystkim (to szminka typu Airy Fairy z Rimmel’a).


Jednym słowem boski! Krycie raczej półtransparentne, wykończenie błyszczykowe, w konsystencji (przyjemności nakładania) i wykończeniu, przypomina mi bardzo szminki z Celii.


To zdjęcie chyba najlepiej oddaje kolor, widać tą nutę fioletu, jednak nie jest to dokładnie to co na żywo. :(
(Mam nadzieję, że uda mi się go kiedyś złapać!)


A Wy macie? Podoba Wam się? Też zwracacie taką uwagę na opakowania produktów?
Buziaki. :*

Nie śpię, bo słucham...

Nie śpię, bo słucham...
I to wszystko przez tę piosenkę:



Na teledysk nie trzeba patrzeć (chyba, że lubicie Skins'ów), ale song warty przesłuchania. Uwielbiam tego rodzaju muzykę, daje niezłego powera.

Macie w zanadrzu piosenki tego typu? Piszcie!

Dobranoc. :*

24 paź 2012

DENKUjemy Wam już. :)

DENKUjemy Wam już. :)
To trzecie dno w historii tego bloga. Coś cienko mi idzie, ale to może dlatego, iż staram się zużywać kosmetyki na bieżąco i nie kupować nowych, dzięki czemu na półkach nie piętrzą się pozostałości różnych płynów.
Niestety jak na razie kolorówka sama się nie chciała wykończyć, oporna jest strasznie. Za to pozbyłam się 2 żeli pod prysznic, z czego jestem dumna, bo czekają na mnie dwa następne - 750 ml Palmolive…

Przechodząc do sedna.

Żel pod prysznic C-thru:
Żel jak to żel, myje, pieni się odpowiednio, jest w miarę wydajny, ma fajny zapach… Ale (!) dzięki wypróbowaniu tego płynu mogę z ręką na sercu powiedzieć, że pod prysznic zdecydowanie wolę zapachy z kuchni, słodkie, intensywne. Ten nie był duszący, ale woń perfum nie działa na mnie tak, jak np. masła shea czy kokosu.


Szampon do włosów i żel do mycia ciała w jednym Kemon Actyva :
Używałam go zarówno do włosów (w lato) jak i do ciała. Przyjemny w użyciu, wydajny, piękny jajeczny kolor, poręczne opakowanie, jednak tu też się muszę trochę doczepić, ponieważ mam wrażenie, że mnie trochę wysuszał. :( Fajny, ale głównie do włosów i głównie na lato.

Szampon Babydream:
Strasznie nie wydajny, jednak fajny kiedy chcemy, aby nasze włosy odpoczęły od agresywnych szamponów. Zaczęłam używać do mycia pędzli i pod tym względem go ubóstwiam.


Żel do higieny intymnej Lactacyd:
Mój pierwszy i nie ostatni. Najlepszy jaki dotąd miałam. Świetnie nawilża i pielęgnuje. Po prostu trzeba spróbować. Może cena nie jest zachęcająca, ale działanie zdecydowanie jest jej warte.
Dobry również dla osób, które mają podrażnienia po goleniu w okolicach bikini. :)

Krem do rąk Neutrogena:
Jak go widzę to już się skręcam. Moja mama kupuje go tonami, bo uwielbia. Ja nienawidzę, zużyłam go w męczarniach i bólach. (:D) A czemu? No niby wchłania się szybko, ale tylko przy cienkiej warstwie, ma zwartą konsystencje. Ta cienka warstwa pielęgnuje tylko na chwile, a gruba wchłania się długo i też nie daje spektakularnych efektów. Pompka jest, ale się zacina, w opakowaniu produktu dużo zostaje, a zapachu nie ma wcale. Kompletnie nie moja bajka.

Saszetki Eveline – Serum do rąk i skrub do rąk:
Scrubu niestety na zdjęciu nie ma, ponieważ wyrzuciłam go przez przypadek. Ta dwójka zdecydowanie mnie zachwyciła. Obydwie części są wydajne (serum bardziej), starczą na jakieś 4-6 razy, zależnie od ilości jaką zastosujemy. Peeling na suche dłonie sprawdza się rewelacyjnie, dokładnie pozbywa się starego naskórka, zmiękcza ręce i jest przyjemny w użyciu. Serum po peelingu wchłania się expresowo, również zmiękcza dłonie, dzięki czemu mamy uczucie „velvetowych” dłoni. Po zabiegu są mega przyjemne, na tyle że można się samemu głaskać. :D Jeśli uważacie, że peelingować dłonie równie dobrze możecie zwykłym peeling’iem (do ciała, lub twarzy) to spróbujcie tego, a zobaczycie różnice.

Zmywacz Isana :
Zmywa całkiem, całkiem, buteleczka jest malutka, idealna do zabrania w podróż. Starcza na jakieś 10-15 razy, niestety dosyć wysusza okolice paznokci. Jeśli mam wybierać, to wolę wersje zieloną. Opakowanie sobie zachowam i  będę przelewać do niego moje ulubione zmywacze.

Zmywacz Eveline:
Super pompka, bardzo ułatwiająca życie. Trochę wysusza (jednak mniej niż poprzednik), fajnie zmywa, butelka jest spora, jednak zdaje mi się być mało wydajny. Opakowanie jest odkręcane, dlatego również zostawiam i będę sobie przelewać do środka inne zmywacze.

Perfumy Playboy Play It Sexy:
Lubię je za zapach i uroczą buteleczkę. Dużym plusem również jest to, że uszy króliczka są gumowe, dzięki czemu nie ma problemu z dostaniem się do środka. Trzymają się ok. 5-6 godz. Za taką cenę więcej nie oczekuje. 

I to by było na tyle. :) Ważne, że do przodu! 

A Wam jak idą denka?
Buziaki. :*

P.S.: Nie zwracajcie na różne dziwne rzeczy, które dzieją się z szablonem. Znowu kombinuję. :)

20 paź 2012

Relacja z łódzkich targów kosmetycznych + OOTD + Haul. :)

Relacja z łódzkich targów kosmetycznych + OOTD + Haul. :)
Nic nie piszę, tylko pokazuję. Wybrałam najwazniejsze firmy, ponieważ było tego sporo. :)




























A co kupiłam, możecie zobaczyć tutaj: 

A Wy byłyście/będziecie na targach? 
Buziaki. :*
Copyright © 2014 Skonfundowana Panna , Blogger