25 kwi 2013

Krem matująco-normalizujący z AA - Kosmetyk dla każdego.

Krem matująco-normalizujący z AA - Kosmetyk dla każdego.
O tym, że pod makijaż zawsze używamy kremu, chyba nie muszę wspominać. Każda z Nas dobiera sobie to mazidło według swoich potrzeb. Ja od zawsze używałam kremów nawilżających, ponieważ przy mojej mieszanej cerze (w tej chwili suchej) sprawdzały się najlepiej. Jednak jakiś czas temu przyszła do mnie paczka kosmetyków z AA i wśród nich napotkałam kosmetyk, który jak się później okazało, stał się moim „Must Have”.
Już Wam opowiadam.

Krem, o którym mowa to:

Na początku podchodziłam do niego dość sceptycznie, bo z przyzwyczajenia do wszelakich paciek nawilżających, nie widziałam w tym nic godnego uwagi. A tu zmyła! Po dokładnych 6-miesięcznych testach, niemalże codziennego używania, stwierdzam iż: 

- Spełnia obietnice producenta - Czyli matuje i normalizuje. Po wchłonięciu nasza buzia jest zmatowiona prawie w 100% i do tego wygląda naturalnie.

- Krem-baza pod makijaż – O tym już producent nie pisał, a jako baza pod makeup krem ten działa niesamowicie. Podkłady, które utrzymywały mi się na buzi różnie, czasem 5 godz, czasem cały dzień, ale w połowie wyglądały nieświeżo, w tej chwili po nawet 14 godzinach nie widać różnicy czasowej. I ten właśnie punkt sprawia, iż tak go uwielbiam. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło. + Dochodzą mnie słuchy, że na inne osoby również tak działa. :)

- Bez makijażu – Dzięki swoim właściwościom matującym, w dni kiedy tapety nie nosimy na twarzy, a pozostaje ona tylko na ścianach, również sprawdza się super. Skóra wydaje się być bardziej ”ogarnięta”,  a mat przyjemny dla oka.

- Zapach – Typowy kremowy zapach, lecz delikatny.

- Nie podrażnia, nie uczula, nie zapycha, nie ściąga - A moja bardzo lubi się podrażniać, ściągać, uczulać i zapychać...

- Konsystencja - Typowa „bogata”, która zawsze sprawia przyjemność przy aplikacji.



- Czas wchłaniania - Przy warstwie „na styk” nie więcej niż 30 sek. Przy grubszej do minuty.

- Opakowanie – Bez zarzutów, proste, zakręcane, z naklejką upewniającą, że wcześniej nikt w kremie nie grzebał. Mimo iż po otwarciu krem jest przykryty sreberkiem.

- Cena/pojemność - Również się zgadza. Płacimy ok. 20 zł za wydajne 50 ml.

- Nie ma żadnych minusów! - A przecież wiecie jak jestem szczegółowa i żaden drobiazg mi nie ujdzie, a tu proszę. Nie mogę powiedzieć na gościa nic złego.

Podsumowując:                    
Kosmetyk idealny? Aż ciężko w to uwierzyć, bo ponoć niema rzeczy idealnych. A jednak… dla mnie owszem. :)
 Konieczny „Must Try” dla Was. Używałam tego kremu również na innych cerach, od tłustej do mega suchej, i zawsze sprawdzał się tak samo jak w moim przypadku. Dlatego, jeśli chcecie żeby Wasze makijaże trzymały się cały dzień, a nie macie ochoty używać bazy, to zdecydowanie polecam. Pod makijaż nie zamierzam używać nic innego. :)
Już od dłuższego czasu wszystkim go polecam i będę polecać.

A czego Wy oczekujecie od kremów makijażowych? Próbowałyście głównego bohatera dzisiejszego posta?
Buziaki. :*

P.S.: Kiedyś AA kojarzyło mi się z kosmetykami mojej babci... Mało ciekawie. Dziś zwracam firmie honor i z chęcią spróbuję jeszcze czegoś. Może macie swoje hity z tej firmy?

19 kwi 2013

Jak zapuszczam swoje włosy cz.2 + Nowy fryz.

Jak zapuszczam swoje włosy cz.2 + Nowy fryz.
Minęły już ponad 2 miesiące (+6 dni) odkąd wrzuciłam notkę na temat zapuszczania włosów (klik!).

Co udało mi się zrobić przez ten czas?

- Wyłykałam całe opakowanie Merz Special’u,
- Do mycia włosów używałam głównie Vichy Dercos przeciw wypadaniu,
- Przy każdym myciu na same włosy nakładałam maseczkę z Kallos’a,
- Raz na tydzień stosowałam olej kokosowy (na ok. 3 godz),
+Bardzo zdrowo się odżywiałam. 


Gdyby nie zdjęcie, to pewnie sama nie zorientowałabym się, że włosy urosły mi tak! Wyglądają też zdrowiej i mniej wypadają.
Do tego 2 dni temu zmieniłam fryzurę, co również wiąże się z lekkim skróceniem długości. Miałam iść na samo podcięcie, ale ostatecznie zdecydowałam się na małą-dużą zmianę. Mam nadzieję, że w tej wersji podobam się Wam bardziej. :)


Co  zamierzam robić przez kolejne 2 miesiące?

- Wykończyć Vichy Dercos, a następnie męczyć włosy szamponem dla dzieci,
- I najważniejszy punkt programu: przed każdym myciem (co 2 dzień) odżywiać kłaki olejem z korzenia łopianu, w który wierze najbardziej,
+ Oczywiście kontynuować zdrowe odżywianie się.

A co Wam udało się osiągnąć przez te dwa miesiące pod względem włosowym? :)

Buziaki. :*

15 kwi 2013

Zakupy... kosmetyczne oczywiście. :)

Zakupy... kosmetyczne oczywiście. :)
Parę dni temu wracałam z małych zakupów, z postanowieniem wrzucenia ich na bloga, a tu… Internetu ni ma. I tak jeszcze przez kolejnych parę dni, trzeba było użerać się z niezastąpioną i zawsze gotową zdenerwować, firmą, z której te „Internety” posiadam. No cóż… komentować chyba nie muszę.
Ale na szczęście, jak już zdążyliście się zorientować, wróciłam do wirtualnego światka i wrzucam czym prędzej moje nowe grzechy na bloga. :)) 

1. W ostatnim filmiku na YT (klik) mówiłam, że lakierów już nie kupuje, zużywam to co mam, ale te były takie malutkie i tak bardzo potrzebne, że nie mogłam sobie darować. :D - ok. 4 zł
(nr.48,49)

2. Coś do pielęgnacji buźki też być musi.
Maseczkę z Tołpy zgarnęłam ze względu na moje problemy, a skusiły mnie do niej dobre noty na Wizażu - ok. 8 zł.
Za to krem kupiłam z myślą o przyciemnieniu twarzy choćby o ton, żeby nareszcie żaden podkład się nie odcinał - ok. 9 zł.

3. I ja uległam pokusie na suchy szampon, choć broniłam się przed nim długo i skutecznie. Mam nadzieję, że się nie zawiodę - ok. 11 zł.

4. Stwierdziłam również, że ćwiczeniom można by pomóc w ujędrnianiu ciała, więc codzienny delikatny peeling gąbką (Syrena - ok.4zł) i cotygodniowy peeling rękawicą (Rossman ok.4 zł) nie zaszkodzi na pewno. :)

5. Brakowało mi czegoś porządniejszego do podkreślania brwi, coby nie wyglądały one sztucznie (czarno), ale też nie były za delikatne, dlatego wybrałam się do Inglota. Kolor został dobrany idealnie (567) - 10 zł.


Macie, którąś z wyżej wymienionych rzeczy? Sprawdzają się u Was?
Buziaki. :*

6 kwi 2013

Krótka fryzura – za i przeciw.

Krótka fryzura – za i przeciw.

Wiele z Was pytało się mnie o krótkie włosy – jak się nosi, jak się zapuszcza, czy warto i dla kogo się nadają. Dzisiaj postaram się odpowiedzieć na te pytania. 


Na tak:
- Osoby odważne– To jest pewne, że te z nas, które źle reagują na krytykę i bardzo przejmują się tym co powiedzą inni, raczej nie będą w krótkiej fryzurze czuły się dobrze. Analogicznie - twardo stąpające po ziemi i pewne siebie babki nie będą miały z nią problemu. Dlatego pierw dobrze zastanówcie się, do którego grona należycie, bo z pozoru zwykła fryzura, może sprawić, że będziecie czuć się ze sobą gorzej.

- Niskie – Zanim nie ścięłam włosów, nawet bym nie pomyślała, że włosy dłuższe powodują, iż nasz niski wzrost (u mnie 160 cm) bardziej rzuca się w oczy. Jednak rzeczywiście tak się dzieje, przy krótkich włosach, automatycznie wyglądamy na wyższe i „odbijamy” się od ziemi.

- Starsze – Włosy krótkie również bardzo odmładzają, jednak tylko wtedy gdy fryzura jest dobrze dobrana.

- Posiadaczki włosów cienkich – Jeśli wam wypadają, albo z natury należycie do cienkowłosych (?), to krótkie cięcie również jest dla was. Włosy są zdecydowanie bardziej uniesione, przez co wydaje się, iż jest ich więcej.

- Z krótką szyją – Mam to szczęście, że szyje mam normalnej długości, więc różnicy to mi wielkiej nie zrobiło. Lecz osobom, z krótszą szyją na pewno optycznie ją wydłuży.

- Wygodnych – To jest główny powód, dla którego zdecydowałam się na taki krok. Mimo, że lubię zajmować się moimi włosami i nie przeszkadza mi pielęgnowanie ich, to przy długiej fryzurze nie bawiłam się kompletnie w żadne układanie, upinanie etc. Albo miałam je rozpuszczone, albo związywałam.

- Zabieganych/Leniuchów – Jeśli z jakichś powodów, nie możecie/nie macie ochoty, zajmować się bardziej swoimi włosami, to również jest to długość dla was. Mimo to, iż (u mnie przynajmniej) czas pielęgnacji się nie skrócił, to suszenie/prostowanie/kręcenie, poszło do lamusa. Dzięki temu włosy również są zdrowsze.

Na nie:
 - Niecierpliwców – A to dlatego, że jeśli fryzura nie przypadnie wam do gustu, lub będziecie się w niej czuły niekomfortowo, to zapuszczanie takich włosów trwa miesiącami. Chyba, że stać was na przedłużanie, to problem znika.

-  Kobiet puszystych/biuściastych – Tak to już niestety jest, że krótki fryz sprawia, iż dysproporcja głowy do całego ciała bądź biustu robi się ogromna i wygląda to bardzo niekorzystnie. Nie jest to jednak reguła 100% zależy to również od budowy waszej sylwetki i samego kształtu fryzurki.

Podsumowując:
Mimo dużej przewagi plusów nad minusami, krótkie ścięcie jest rzadko wybierane. Często dlatego, że większości z nas wydaje się być mało kobiece. Naprawdę? Spójrzcie no tylko na parę znanych osób z taką fryzurką:





Czy te panie nie są kobiece? 

A jeśli nie zdecydowałyście się na taką długość ze względu na chłopaka/dziewczynę/rodziców/przyjaciół/psa… no proszę was. Serio?

Ja jestem jak najbardziej za włosami krótszej długości, polecam je wszystkim osobom, które tylko mają na nie ochotę - raz się żyje, a włosy i tak ,prędzej czy później, odrosną.
Możecie zarzucić mi hipokryzje, bo w tej chwili jestem w fazie zapuszczania włosów. Ale jest to wynikiem mojego widzimisię, w tej chwili marzą mi się długie kłaki, ale kto wie, może jak je zapuszczę będę je chciała skrócić? :)

Zapraszam Was do dyskusji w komentarzach.
Buziaki. :*

Copyright © 2014 Skonfundowana Panna , Blogger