27 lis 2012

Pobudka w ostatnim momencie. - Zakupy Rossman.

Pobudka w ostatnim momencie. - Zakupy Rossman.
Tym razem niewielkie zakupy, które poczyniłam w Rossie w związku z promocją -40%.
Miałam nic nie kupować, ale na szczęście uświadomiłam sobie w ostatnim momencie, ile zaoszczędzę jeśli kupię rzeczy z mojej listy Must Have. Także wczoraj udałam się do drogerii wraz z moją listą i kupiłam... Kupiłam 4 pomadki i puder. :D (Wcale nie mam bzika na punkcie produktów do ust, wcale nie!)

(Manhattan nr 35M)

Kolory widziałam już wcześniej w necie, więc zapisałam sobie numerki, pomacałam w sklepie, wybrałam te które najbardziej przypadły mi do gustu i jak najprędzej pognałam do kasy. Wszystkie odcienie są piękne, wyjątkowe i kobiece. To był dobry zakup. Kolory pasują do mnie w 100% i już coś czuję, że kiedy mi się skończą kupię ponownie. :P


Uwielbiam (jak widać) szminki Rimmel'a, są one naprawdę dobrej jakości, mają fajne opakowania i oczywiście piękne odcienie.

O pudrze poczytałam co nieco na KWC i stwierdziłam, że jeśli jest okazja, a mój puder się kończy, to czemu by nie spróbować? Także leży i czeka na swoją kolej, nawet jeszcze nie otwarty.


A Wy? Kupiłyście coś w Rossmanie? Pochwalcie się!
Buziaki. :*

P.S.: Nawet nie wiecie ile radości sprawiają zakupy przemyślane i wyczekane. A późniejsze wykreślanie z listy Must Have'ów też jest całkiem przyjemne. Plan oszczędnościowy spisuję się jak najbardziej. :))

25 lis 2012

Tłusty łupież i wypadanie włosów - Vichy Dercos.

Tłusty łupież i wypadanie włosów - Vichy Dercos.

Ze względu na moje (nie takie) ostatnie problemy z włosami, musiałam zmienić całą ich pielęgnacje, czyli wszystkie kosmetyki do włosów. Prócz leków przepisanych na receptę pojawił się u mnie ogólnodostępny szampon firmy Vichy. 


Produkt ten ma pomagać w walce z łupieżem - i tu ważna informacja - głównie tłustym. Na forach i KWC jest on jednym z najbardziej polecanych do tego typu łupieżu.  Jeśli wypadają Wam włosy w nadmiernej ilości, to sprawdźcie czy na cebulkach nie ma takich tłustych „czopków”, które można zdjąć. Jeśli tak, to oznacza to że macie łupież tłusty i może być on przyczyną wypadania.

Niestety ten typ tak ma, że jest  zdecydowanie cięższy do pozbycia się i pielęgnacji, niż łupież suchy. Dlatego też można go się wyzbywać tylko i wyłącznie przeznaczonymi do tego kosmetykami.

Skąd się bierze? O tym więcej poczytacie na innych stronach internetowych. U mnie tak naprawdę może to być przyczyna wszystkiego, więc niestety nie mogę Wam powiedzieć od czego powstał u mnie.

Przechodząc do recenzji:
Szampon stosujemy w częstotliwości takiej jakiej nasze włosy wymagają. Nie możemy pozwolić sobie na za długie niemycie włosów, ponieważ z dnia na dzień zbiera nam się więcej bakterii i zanieczyszczeń w tym obszarze, co potęguje objawy. Ja swoje włosy myje co 2 dzień.
Produkt rozprowadzamy dobrze na głowie, wykonując masaż skóry głowy i pozostawiamy na 2 minuty. Kuracja trwa 4 tygodnie, a następnie robimy sobie przerwę na 6 tyg. Po czym dla utrzymania efektu wracamy do szamponu. – Tak zaleca producent. Ja oczywiście nie wierząc producentom (to samo mam z maseczkami do twarzy) zostawiam szampon na dłużej. Zazwyczaj biorąc prysznic jest to pierwsza czynność jaką wykonuję, a włosy spłukuję na chwilę przed wyjściem spod, czyli 5-10 min.  Co do częstotliwości powracania do kuracji, to zapewne będę się tego trzymać, ponieważ nie chcę aby problem powrócił.

Jeśli chodzi o właściwości myjące szamponu, to moim zdaniem daje podobny efekt jak szampony do włosów przetłuszczających się, trochę plącze włosy i dosyć mocno je oczyszcza. Niestety nie zauważyłam chociażby minimalnego uniesienia włosów, co może jest i małym minusem, ale wiadomo że w tym momencie traktuje ten produkt jako lek, a nie kosmetyk dzięki, któremu te włosy mają wyglądać bombowo. Żeby wyglądały muszą być zdrowe. 

Wydajność niestety jest przeciętna, a ze względu na cenę spodziewałam się trochę większej. Swojego szamponu używam już 2-3 tygodnie i zostało mi jeszcze pół butelki, a włosy mam krótkie. Z tego też wynika, że jedno opakowanie starczy na całą kuracje.

Jak z najważniejszym punktem? A no radzi sobie. Zdecydowanie sobie radzi. Pokładałam w tym kosmetyku wieeelkie nadzieje i chyba po raz pierwszy przy tak dużych wymaganiach, jakiś produkt leczniczy je spełnił. Używam również leków przepisywanych na receptę (w tym hormonów i sterydów (!)), które kosztują kosmiczne pieniądze i na razie żaden nie pomógł mi tak, jak główny bohater dzisiejszego posta. Po pierwszych 3-4 myciach widoczne były największe efekty, następnie łupież schodził coraz wolniej, a aktualnie mam go na głowie nie więcej niż ¼ tego co miałam. 

Niestety jeśli chodzi o wypadanie, to różnicy aż takiej znacznej nie widzę, ale daje sobie i temu wszystkiemu jeszcze czas, aż moje włosy i głowa załapią, że jest coś nie halo. 

Podsumowując: Ten szampon dał mi nadzieję na lepsze jutro. :) Nawet nie macie pojęcia jak przejmuje się każdym włoskiem, który leci mi z głowy, a przy tych ilościach spędza mi to sen z powiek. Moje włosy to część mnie i ciężko by mi było bez nich. Ale czuje, że jestem na dobrej drodze. Szkoda tylko, że nie niweluje wypadania w takim stopniu jakbym tego chciała. Jeśli on nie pomoże, to z pewnością wypróbuje Dercos przeznaczony dla włosów wypadających.
Z całego serca polecam osobom, które borykają się z problemem tłustego łupieżu.

Używałyście? Macie jakieś inne sposoby na tłusty łupież? Podzielcie się!
Buziaki. :*

P.S.: Za kolejne 2-3 tygodnie zrobię update tej recenzji. :)

Na 200 post: Życie codzienne w zdjęciach.

Na 200 post: Życie codzienne w zdjęciach.

Parę zdjęć, których opisywać nie trzeba.


We live, as we dream – alone. ~ Joseph Conrad

19 lis 2012

Recenzja: Lancome Bi-Facil do wrażliwych oczu.

Recenzja: Lancome Bi-Facil do wrażliwych oczu.
Makijaż to sama przyjemność – każda z Nas wie. ;) Ale pielęgnujące kosmetyki do twarzy czyt. wszystkie nawilżacze, zmywacze, oczyszczacze, to sprawa podstawowa.

Moim ulubionym sposobem na pozbywanie się makeup’u, jest najpierw oczyszczenie całej twarzy żelem micelarnym z Biedry (mój zdecydowany KWC), a następnie „domycie” oczu dwufazówką z Lancome. I dziś co nieco chciałabym o niej powiedzieć.

Zapewne wiele z Was kojarzy Bi-Facil’a, swojego czasu zrobił zamieszanie w kręgach urodowych. Ja oczywiście trenowałam moją silną-słabą wolę i powiedziałam sobie, że wypróbuję trochę później, kiedy emocje opadną i trafię na jakąś okazję.

I tak oto nadszedł dzień, w którym dostałam go w swoje ręce (a dokładniej sprezentowała mi go Ola, której bardzo dziękuję) i na spokojnie mogłam go sobie przetestować.
I jakie są moje spostrzeżenia?

(W spoczynku)

(Wymieszany)

Zacznę może od tego, że do płynów dwufazowych podchodzę jak kot do jeża, bo wszystkie, z którymi miałam styczność, zostawiały denerwującą mnie tłustą warstwę.

Nie powiem, że obleciał mnie strach kiedy po raz pierwszy otworzyłam buteleczkę w celu zmycia makijażu, ponieważ wiedziałam już jak to się skończy.

I tutaj pojawia się pierwszy plus – kosmetyk ten NIE zostawia tłustej warstwy, cud! Aż nie mogłam uwierzyć, że to jest możliwie i zanim się przekonałam, że to nie złudzenie, to parę dni musiałam się nim poszorować.
Dla mnie tłusta warstwa po użyciu jakiegokolwiek kosmetyku, czy to balsamu, peelingu, kremu, czy w końcu - produktu do makijażu, to zmora totalna. Wtedy dany kosmetyk od razu idzie w odstawkę, za względu właśnie na efekt, który doprowadza mnie do szału.

Jeśli chodzi o rzecz najważniejszą, czyli precyzje i łatwość zmywania, to znów dostaje dużego plusa. Makijaż schodzi szybko, ładnie, dokładnie, nie rozmazuję się, chyba że będziemy niemiłosiernie tarły oczy.

Jest na tyle delikatny, że nie podrażnia moich oczu (skłonnych do podrażnień) w żaden sposób.

Jakby tego było mało, jest niesamowicie wydajny. Specjalnie zrobiłam zdjęcie ilości jakiej potrzebuje do zmycia obu powiek.



(Od góry - Eyeliner z Essence, Tusz max Factor False Lash Effect i podkład Revlon Colorstay)

(Efekt po pojedynczym przejechaniu wacikiem)

Samo opakowanie jest poręczne i nie sprawia żadnych problemów. Nie ma się do czego przyczepić, a też nie ma jakiś zachwytów. Ot prosta odkręcana butelczyna.

Podsumowując: Powiedzieć można, że kosmetyk ideał. Czy aby na pewno?
Gdyby nie cena, to zdecydowanie tak. Wiem, że duża butla starczyłaby mi na bardzo długi czas, jednak ok.150 zł za kosmetyk do demakijażu wydać mi się po prostu nie chce. 
Osoby, które dysponują większą ilością gotówki i nie są sknerami - polecam. Reszta nie skusi się ze względu na cenę. 
Sama kiedy wykończę swój, będę szukać tańszego zamiennika.

A Wy? Używałyście Bi-Facil’a? A może macie swojego ulubionego zmywaka? :)
Buziaki. :*

17 lis 2012

Golden Rose Jolly Jewels 106 - prezentacja.

Golden Rose Jolly Jewels 106 - prezentacja.
Pewnie znacie już nową serie lakierów Golden Rose Jolly Jewels:


Kiedy zobaczyłam zdjęcia promocyjne oszalałam, mogłabym je mieć wszystkie.
Za to kiedy spotkałam się z nimi na żywo – To dopiero była magia!

Przystałam na kupnie jednego, co by się później nie okazało, że to kompletnie badziewie. Na szczęście/nieszczęście (dla portfela) lakier, który wybrałam okazał się ideałem.

 nr 106
- 2 warstwy zapewniają max. krycie,
- Schnie bardzo szybko,
-Cudownie wygląda na paznokciach (idealny kolor na święta, czy sylwester),
- Dłuuuugo się trzyma (u mnie jak na razie 5 dzień bez naruszenia),
- Jest niedrogi (12,90zł),
- Pędzelek jest plastyczny i wygodny,
- Pojemność w sam raz,

- I jak na razie się nie gluci (zobaczymy jak będzie dalej).

Kiedy tylko znajdę się niedaleko GR polecę po 2 kolejne (przynajmniej!), które już sobie upatrzyłam. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem w niebie. :)

Buziaki. :*

14 lis 2012

Euphoria Blossom CK - recenzja.

Euphoria Blossom CK - recenzja.
Euphoria od Cevina Kleina, parę lat temu najbardziej popularne perfumy. Dziś głównie o wersji Blossom.
(wybaczcie za zdjęcie z neta, ale nie nadaję się do robienia zdjęć zapachom )


Może nie jestem dobrym opisywaczem zapachów, ale postaram się ją Wam przybliżyć i napisać co nieco o jej jakości. Jeśli ktoś zapachu nie kojarzy, to nic prostszego jak wybrać się do drogerii i niuchnąć. :)

Najpierw może pokażę Wam różnicę między wersją podstawową, a kwiatową:

( jeśli chcesz powiększyć - kliknij)

Jak widzicie parę nut się powtarza, co przyczynia się do tego, że perfumy nie odbiegają od siebie zapachem w 100%, ale jak dla mnie w 40% spokojnie.

Euphorie w wersji podstawowej mój nos wyczuwał jako dość mocne i ciężkie perfumy, zapach niestety kojarzył mi się z babciami, dywanami na ścianach, czymś pospolitym, latami 90 też (wolę 50, 60). Większość kobiet pachniała właśnie nimi… Dlatego też, mimo iż jestem miłośniczką intensywnych, mocnych zapachów, ten zdecydowanie ten nie przypadł mi do gustu, może to być wina daktyli i drzewa mahoniowego, ale nie dam sobie ręki uciąć.

Euphoria Blossom za to, jest bardziej kwiatowa, ciut słodsza i do tego lżejsza/delikatniejsza. Zapach jest bardzo kobiecy, przyjemny. Dla mnie nadaję się bardziej na lato niźli jesień/zimę. Obydwie wersje trzymają się bardzo przyzwoicie, bo dopiero po ok. 6-7 godzinach, zapach zaczyna tracić na intensywności. Ale właśnie… Wszystko by było super, gdyby nie fakt, iż takie zapachy jak powyższy lubię u kogoś, a u siebie… nie za mocno. Nie wiem co sprawia, że tak się dzieję.

Reasumując: Euphoria u mnie odpada kompletnie, przereklamowana, wypsikana przez pół świata.
Euphoria Blossom szału nie zrobiła, dupy nie urwała, ale sprawia mi przyjemność kiedy ją użyję. :)

Nie wiem jaki jest Wasz stosunek do perfum, ale ja na co dzień używam tych z niższej półki (jak na przykład wspomniane przeze mnieostatnio Playboy’e), a na jakieś „większe wyjścia” lub po prostu w momencie kiedy mam ochotę zrobić sobie przyjemność, sięgam po te z wyżej półki. Nazwałabym to skąpstwem, ponieważ nigdy nie chce mi się wydawać parę stówek, na perfumy które i tak za długo mi nie posłużą (bo butelki 100 ml wypsikuję w max. 3 miesiące). Oczywiście kiedy dostanę jakieś, wtedy bardzo się cieszę i używam z przyjemnością, jednak sama wolę wydać te pieniądze na jakiś fajny podkład albo gadżet.

Inna sprawa jeśli byłyby to zapach idealny: długo by się trzymał, nie kosztowałby powyżej 400 zł i co najważniejsze - sama woń zwalałaby mnie z nóg. Niestety poszukiwania trwają, jeszcze takiego nie znalazłam. :(


A Wy macie swoje ulubione perfumy? Pochwalcie się!

Buziaki. :*

8 lis 2012

Maszyna z problemami - Wilkinson Intuition

Maszyna z problemami - Wilkinson Intuition

Tym razem recenzja urządzenia, o którym było głośno.

Mowa oczywiście o… Wilkinson Intuition! Piękna, cudowna, ekonomiczna, wygodna, najlepsza… Wcale nie. :/

Mogę już teraz Was poinformować, że nie mam dobrego zdania o niej, ale zanim…
Może wiecie, bądź nie, wyżej wymieniona maszynka latem zrobiła szał wśród kosmetykomanek. Wymienna główka z żyletkami posiada sporą ilość mydła/masła (jak zwał tak zwał), które ma nam ułatwić golenie oraz życie i zmniejszyć wydatki (nie musimy dokupywać pianki).
Maszynka w Rossmanie kosztuje 40 zł, dwie główki również tyle.
W SuperPharm’ie z kartą za każdą rzecz 17 zł (nie wiem czy była to tylko sezonowa oferta, ponieważ karty nie posiadam).

Przechodząc do mojej opini:
Kupiłam swoją maszynkę w Rossmanie, bez żadnej przeceny czy promocji, nie czekałam na nic takiego, bo golarka potrzebna mi była na wakacyjny wyjazd.

Zaczynając od plusów:
1. Ładnie wygląda. :)
2. Rączka jest bardzo wygodna (z plastiku i kawałków gumy) dzięki czemu ręka się nie ślizga.
3. Żyletki i masło są zabezpieczane nasadką, przez co żadne bakterie nam się tam nie dostaną.
4. Żyletki są bardzo ostre, jednak po czasie kiedy się trochę stępią są przyjemne w użytku i trzymają swoją „ostrość” długo. 
5. Maszynka jest całkiem dokładna.
6. Nie jest jednorazówką. :)

No to teraz minusy:
1. Masełko, które niby to fajnie ślizga się po ciele, zużywa się *niesamowicie* szybko, bo rozpuszcza się pod wpływem wody w sekundę. To co widzicie na zdjęciach, to połowa masła, które zleciało po jakichś 10 użyciach max.
2. Masło zużywa się nierównomiernie, co wpienia mnie chyba najbardziej, ponieważ przy jednym pociągnięciu więcej produktu znajdzie się na ciele, a czasem wcale, przez co depilacja robi się mniej przyjemna.
3. Ekonomiczna golarka staje się nieekonomiczna. Wcale nie oszczędzamy, szczególnie kiedy płacimy 40 zł…
4. Główka jest bardzo elastyczna i wyginająca się, jednak jak dla mnie za bardzo. Zachowuję się jakby miała zaraz wypaść, co też mnie przeraża. 
5. Cena – sprawa oczywista.

Podsumowując: Maszynka kłopot. Zależy od tego jaką gotówką dysponujemy i czego oczekujemy. Osobiście, nie mogę powiedzieć że jej nie lubię, jest lepsza od jednorazówek, ale to masło, które ma być innowacją nie jest dopracowane. Za 17 zł, jak najbardziej, za 40 zł… czy ja wiem? Aktualnie używam swojej golarki bez masła i dalej sprawuje się świetnie, tyle że muszę używać pianki. Jeśli będzie promocja to dokupię główki, ale po normalnej cenie na pewno się nie skuszę.
Po za tym produkt wygodny na wyjazd 2 tygodniowy, nie musimy wiele zabierać, a wiadomo że czym mniej tym lepiej. :)
Dlatego też czy maszynka jest godna uwagi, czy nie, musicie odpowiedzieć sobie same.

Używałyście? Jak u Was się sprawdziła? Może macie na nią jakiś tajny sposób? :)Piszcie!
Buziaki. :*

P.S: A to gratis do maszynki :))
Copyright © 2014 Skonfundowana Panna , Blogger