29 mar 2011

NYX Round – Najlepszy błyszczyk? - Nie!

NYX Round – Najlepszy błyszczyk? - Nie!
Trochę się ostatnio porobiło! Moim ulubionym błyszczykiem przez długi czas był ten z NYX Round odcień 22 Natural. 
 Jednak ostatnimi czasy dane mi było zapoznać się z błyszczykiem Revlon’u SuperLustrious Life’s a peach, który zbił NYX’a na 2 miejsce!!


NYX – bardzo fajny, lejący się [ nie spływający! ], nie klejący, w pięknym odcieniu nude – błyszczyk.
Jedynym minusem była trwałość, bo po jakiś 45 minutach [ !! ] znika z ust , to kolor i reszta podbiła moje serce tak, że nic innego nie miało znaczenia. Wykończenie ma niby jak tafla wody, ale strasznie delikatnej. Nie pielęgnuje ust, ale też nie wysusza. Samego tak jak tu lubię go używać, ale z pomadką Rimmel’a Nude Delight wygląda pięknie! Taki miodowy kolor się robi. ;) Jeśli chodzi o krycie – jest bardzo kryjący, na dolnej wardze mam białą plamkę od urodzenia, która czasem mnie denerwuje, on zakrywa ją całkowicie.
Cena - ok. 18 zł + przesyłka [ allegro ] - 2,5 ml 


Revlon – staranował poprzednika! Skubany trzyma się niebywale - około 5 godzin! Ładnie pachnie, smak da się przeżyć, ma piękny delikatny kolor i daje cudowny efekt tafli na ustach! [ zdjęcia nie oddają uroku tego błyszczyku ]  Wow! Może i trochę się klei, ale żeby błyszczyk się trzymał to jednak musi. Po za tym jeśli chodzi o minusy – krycia nie widzę, daje delikatny kolor, do czego nie byłam przyzwyczajona, ale teraz jakoś mi odpowiada. Ładnie pielęgnuje usta. Zostawiam go sobie na lato, bo przy rannym słoneczku wygląda jeszcze lepiej! 
Cena - ok. 35 zł - 5,9 ml

Udało mi się znów napisać krótką recenzje! ;) Co się dzieje! To do mnie niepodobne!: ) W takim razie muszę stwierdzić, że Revlon jest moim numerem 1!
Ale, ale! Chwilunia! Przypomniało mi się jakiś czas temu o błyszczyku z Chanel, który teraz wygląda już strasznie bo ma jakieś 3 lata! [ Wstyd mi za siebie, że go tyle trzymałam, zostało mi go może na 2 razy. Leżał głęboko w szafce tak, że o nim zapomniałam. ]
Jednak w tej chwili przypominając sobie moje czasy z nim mogę spokojnie stwierdzić, że jest na równi z Revlon’em, jedyne czym się różnią to wykończeniem, bo Chanel ma mniejszy efekt tafli, nie taki przejrzysty.
Temat błyszczyków uważam za zamknięty, na tę chwilę! :)
Buziaki! :*
P.S.: Uwielbiam mazidła do ust, zawsze byłam wielką fanką błyszczyków, a pomadek nie lubiłam. Cegła na łeb mi spadła… Zakochałam się też w pomadkach! Tyle, że wciąż szukam dobrze kryjącej.
Naturalnie – co to za notka bez pytania – Znacie jakąś dobrze kryjącą pomadkę nie przekraczającą 50 zł ?

2 sposoby na błyszczyki.

2 sposoby na błyszczyki.
Dzisiaj pokaże Wam jak sprawdzić ile zostało nam jeszcze danego błyszczyku, oraz co zrobić kiedy nasz ulubiony się kończy!

Może i znacie, może i nie.
Zapraszam - to nic trudnego!
1. Do sprawdzenia ilości błyszczyku będą potrzebne :
- kubek/szklanka wrzątku
- błyszczyki
- Czajnik
- Gaz
- Kuchenka
Chyba wszystko mamy? ;)
Gotujemy wodę, zalewamy niepełny kubek i wrzucamy błyszczyki. Czekamy od 10 do 20 minut. Wyjmujemy błyszczyki z wody i możemy zobaczyć ile nam danego zostało!

Niestety nie jest to tak cudowny pomysł na wszystkie, niektóre z nich pokazały się całkowicie, u innych mogę się tego domyśleć, a u pozostałych nie widać nic. :( Więc czego nie warto sprawdzać :
2. Jeśli kończy nam się jakiś błyszczyk [ to samo można zrobić z tuszem ] Nie lubimy marnować produktów, to proszę tylko spojrzeć :
Potrzebne będą :
- nożyczki
- błyszczyk/tusz
- trochę cierpliwości
Kiedy odkręcimy błyszczyk na górze widzimy gumową/plastikową, powiedzmy na to osłonkę, która zbiera nam za dużą ilość błyszczyku. Trzeba się jej pozbyć!

Łapiemy nożyczkami delikwenta i ciągniemy! Tylko sobie nie wydłubcie oka przy tym! Kręcimy, ruszamy na boki, ciągniemy do góry, jeszcze trochę podważamy i już! Wyszło!

 Wywalamy dziada do kosza, a z opakowania możemy wygrzebywać resztki błyszczyku.

Mam nadzieję, że pomogłam!
Buziaki! :*

24 mar 2011

Krem Tonujący z Ziaji.

Krem Tonujący z Ziaji.
Tak! Recenzja, na którą czekało wiele osób! ;)
Postaram się szybko! 
Zacznę od opisu zdjęć, musicie mi wierzyć na słowo, ale kąt padania światła był inny kiedy robiłam zdjęcie "przed" i "po", ten krem nie nadaje żadnego koloru, a tym bardziej różowego odcienia! 








Po wyciśnięciu i nałożeniu wygląda straaasznie ciemno, po 1 minucie dostosowuje się do naszej cery.
- Matowienia nie widzę za wielkiego, jednak mi ono nie potrzebne
- delikatnie kryje
-bardzo ładnie wyrównuje kolor skóry
- trzyma się cały dzień
- nie czuć go na buzi, zachowuje się jak zwykły krem, wchłania się i koniec, nic nie czujemy! ;)
- na twarzy go nie widać, wygląda to tak jakby nasza skóra była taka ładna „sama z siebie”
- nie trzeba go wiele żeby pokryć całą buzie
- kosztuje około 8 zł!
 
Ogólnie? Świetny! Jestem pewna, że sięgnę po inne kremy tonujące i kiedyś zrobię recenzje porównawczą. Cudowny na dzień do szkoły, pracy, jeśli nie mamy za dużo do ukrycia.
Jestem bardzo zadowolona i używam go do każdego makijażu, a swój podkład odłożyłam na jakieś wieczorowe imprezy. Nie mam z nim żadnych problemów i o dziwo można nakładać go spokojnie pędzlem.
Cud nad Wisłą i tyle! ;)
Ogólnie same plusy! Piszę jak najbardziej szczerze, szukałam jakiś minusów, ale mi się nie udało.
Buziaki! :*
P.S.: Jak widzicie wystrój bloga trochę się zmienił, mam nadzieję, że Wam się podoba! Dodałam również zakładki zaraz pod nagłówkiem, żebyście mogli szybko trafić na coś co Was interesuje. ;) 

22 mar 2011

Hit i Kit ostatnich miesięcy - porównanie balsamów do ust.

Hit i Kit ostatnich miesięcy - porównanie balsamów do ust.
Carmex - czyli HIT.

O Carmexie było już dużo, ale jeszcze dopowiem. ;)
Plusy : 
- Świetnie nawilża.
- Konsystencja twardszej wazeliny.
- Jak nic innego zmiękcza usta. [ nigdy nie spotkałam się z czymś takim ] co jest największym plusem
- Nieładne "bruzdy" na ustach znikają.
- Jest wydajny.
- Kosztuje około 9 zł.
- Sztyft jest dla mnie lepszy :
Słoik kosztuje tyle co sztyft, jednak jest 2x większy, myślałam przez to, że bardziej opłaca się kupić słoik [ to logiczne! ] jednak przez dłubanie palcem znika w takim samym tempie.
- 15 SPF
Minusy : 
- Zapach. Jednak ja już się przyzwyczaiłam. [ Nie próbowałam wersji owocowych. ]
- Delikatne chłodzenie, [ czego ja nie lubię ] jednak tak jak piszę "delikatne" więc również idzie się przyzwyczaić.
Kiedy chciałam poszukać czego innego, okazało się, że nic tak dobrze jak Carmex na mnie nie działa. Przykro mi, odstawiłam go na długo, jednak wróciłam. Idealny jeśli chodzi o działanie.

LipSmacker - czyli KIT.

To jest kit jak ich mało, aż się denerwuje jak na niego spojrzę... Kiedyś na youtubie dużo o nich mówiono, chciałam sobie parę zamówić przez stronę internetową, jednak udało mi się kupić w Super Pharm. Nie dałabym za niego ani grosza...
Plusy :
- Ładny zapach. - jednak chemiczny. [ Podobny do waniliowego kremu do ust w słoiczku z Oriflame ]
- Eeee.... Nie będę wymyślać na siłę. Nie widzę innych plusów...
Minusy : 
- Nie nawilża. Nic, a nic! Balsam, który nie nawilża - ciekawe. To jak zdrowy hamburger z McDonalda...
- Kiedyś stwierdziłam, że może nakładam go za mało, spróbowałam więcej. Oprócz efektu lalki Barbie, nic nie uzyskałam.
- Waży się.
- Kosztuje 11 zł!!!
- Nie ma SPF.
- Jest jakby śliski.
- To COŚ to sama chemia, czuć to mimo, że nie ma składu na etykiecie.... Aż kipi...
MASAKRA! Dobrze chociaż, że nie wysusza, ale jakby to robił, to chyba napisałabym ze skargą...
Przestrzegam Was przed tym badziewiem, na nic się nie przyda. Zrobiłam dla Was tylko zdjęcia i wyleciał do kosza. Jak można produkować coś takiego?!
Zdjęcia porównawcze :



 Jeśli macie ochotę na takie recenzje porównawcze, czyli wybranie hitu i kitu danego rodzaju produktów, to piszcie! :)
Buziaki. ;* 

20 mar 2011

Lakier Revlon 030 Gray Suede. Najlepszy!

Lakier Revlon 030 Gray Suede. Najlepszy!
Większość opisałam na zdjęciach. 
Przepraszam! Nie umiem pisać krótkich recenzji! Myślałam, że tak będzie krócej, ale jak widać nie. :( 
Może komuś uda się przeczytać wszystko.

Jedna warstwa : 
 
Dodam jeszcze, że jest lejny – bardziej nawet od Lovley Crystal Strength.
Do nakładania trzeba przywyknąć, co nie jest łatwe, ale znalazłam parę żelaznych zasad [ według mnie ] :
- Na pędzelek nabieram tyle lakieru żeby po chwili na końcu zaczęła tworzyć się kropelka w innym wypadku powstaną smugi, a tak możemy ładnie lakier rozprowadzić.

- Staramy się jak najmniej przejeżdżać pędzlem po jednym miejscu, ponieważ znowu mogą zrobić się smugi.

- Musimy odczekać koło 10 min, aby nałożyć następną warstwę, jak zrobimy to za szybko  - znowu - smugi!
Tak więc mam na niego patent i jestem zadowolona.

Kolor wygląda na kawę z dużą ilością mleka, ładny odcień.
Co jest dodatkowym zdziwieniem, bo jestem wielką fanką dziwaków, holograficznych, z brokatem, pękających, matowych itd.
Ten prosty lakier bez żadnych dodatków zaczarował mnie tak mocno, że mam go już 4 raz z rzędu na paznokciach, czyli jakieś 2 i pół tygodnia! ;) Co oznacza, że trzyma się na pazurach około 6 dni. Jak dla mnie świetny wynik! Jednak muszę wspomnieć, iż już w 5 i 6 dniu delikatnie zdziera się na końcówkach.  
Mogę spokojnie porównać go do Essie [49 zł], który jest 2 razy droższy, kiedy płacimy za Revlon normalnie [ok. 25 zł] ja zapłaciłam za niego 13 zł [czyli ponad 3 razy taniej od Essie!!], ponieważ był na przecenie. To taniej od Inglota, który nie trzyma się wcale!
Nie wiem czemu na początku byłam zawiedziona, i to mocno. Cieszę się jednak, że za pierwszym razem się nie poddałam i podjęłam dalsze próby. Teraz wiem, że kiedy będę miała parę groszy i będzie jakaś przecena w Super Pharm, to skradnę im inne odcienie. 
Jedynym minusem może być wielkość, bo ma aż 14,7 ml co raczej trudno będzie skończyć. 
Jak na tę chwile jest to mój numer 1 wśród wszystkich lakierów, nie miałam okazji wypróbować jeszcze OPI, jeśli kiedyś mi się uda, to napiszę na pewno, który bardziej mi się podoba. ;)
Buziaki dla moich cudownych czytelników! ;*

11 mar 2011

Wymianka i 2 makijaże. ;)

Wymianka i 2 makijaże. ;)
Wczoraj doszła do mnie paczuszka z wymiany. ;)
Jestem ciekawa jak rzeczy się będą sprawować.
Makijaże z 2 ostatnich dni :
Różowy :


Biało liliowy :

Dziękuje Wam bardzo za wszystko! Jest Was już 220, a po za tym z chęcią komentujecie moje notki. ;)
Wielkie buziaki! :*

9 mar 2011

Projekt DENKO!! - Długa notka, ale warto przeczytać! ;)

Projekt DENKO!! - Długa notka, ale warto przeczytać! ;)
MASAKRA!  
Tak mogę określić to w 1 słowie.
Kiedy projekt denko wszedł do polski, nie interesowałam się nim za mocno, ponieważ nie miałam problemu z nadmiarem kosmetyków. Ostatnio wchodzę na facebooka i widzę „ Wiosenne porządki kosmetyczne” natchnęło mnie żeby sprawdzić jak tam u mnie…
No i masz babo placek. Wiem, że zabrzmi to sztucznie, ale ja naprawdę nie wiedziałam że tego tyle mam! Przeliczyłam wszystko i jestem w szoku… Spowiadam Wam się ponieważ to bardziej zmotywuje mnie do wykorzystywania wszystkiego… U mnie tylko kolorówka, bo z pielęgnacją nie mam kłopotów nie licząc 5 balsamów do ciała. ;(
 Zguby. ;))
Lista :
15 Błyszczyków – No trochę przesadziłam… Jednak błyszczyki mam non stop na ustach, po za tym jestem freakiem błyszczykowym, jedne nosze częściej, drugie rzadziej. Chyba wezmę jeden błyszczyk i będę go wykańczać, i tak po kolei.
8 Szminek  ale w tym 2 próbki! Eeee… Nie wiem jak to zrobiłam. Kiedy ja szminek nie używam prawie wcale… Ups…
36 Cieni – a ja dalej mam za mało i brakuje mi kolorów!! Kobieto, jakich?! :O [ mam 2 te same cienie. Nie pytajcie jak to zrobiłam… ]
Pojedyncze : korektor, baza eyeliner w żelu. Uff. ;)
Podwójne rzeczy : Tusze, rozświetlacze, róże. - Nie jest źle, ale więcej już nie kupię!
17 Lakierów – Dużo ZA dużo, jednak jestem z siebie dumna, bo miałam ich 25! :O A teraz mam 17 ponieważ, parę poszło na wymianki itd.
3 Podkłady – jeden na lato, jeden na zimę, do zadań specjalnych, a 3 na co dzień. Nie jest źle. ;)

No, no, no. Przegięłam.
Jeśli interesuje Was coś konkretnego i chcecie poczytać na temat tej rzeczy to piszcie!
Zamiast mnie bić, to życzcie mi szczęścia w wykańczaniu wszystkiego! Ja nie wiem jak to się nazbierało!! :( 
Buziaki!

Na koniec polecam Wam piosenkę, która chodzi za mną już jakiś czas. Nucę ją non stop ! :)

Copyright © 2014 Skonfundowana Panna , Blogger