25 lut 2011

Bell Milky Shake 09.

Bell Milky Shake 09.
Dziś przychodzę do Was z recenzją błyszczyka Bell Milky Shake.


Zacznę od tego, że ostatnimi czasy jest moim faworytem. Trochę przereklamowany, kiedy go kupiłam pierwsze dwa użycia mnie nie zachęciły, a później się zakochałam! Czemu?
Ja posiadam ten z numerem 9.


Cała ta seria to odcienie różu, które są prawie identyczne. ;)
Błyszczyk ma gęstą konsystencje. Usta ładnie nawilża i czujemy się jakbyśmy miały na nich masełko. Troszkę się klei - nie za mocno. 
Jedna warstwa wygląda dosyć naturalnie :


Zaś dwie – bardziej rzucają się w oczy. ;)

Z lampą błyskową :

Nie przestraszcie się tylko! Z lampą daje efekt plastikowej Barbie jednak na żywo tak nie jest, po za tym wyglądam jakbym była brudna wkoło ust, niestety to przebarwienia.

Trzyma się całkiem długo koło 6 godz. bez jedzenia, z jedzeniem tak jak wszystkie – większość schodzi. [ albo ja dziwnie jem. ;) ]
Bardzo ładnie pachnie, nie określę Wam dokładnie zapachu, bo nie jestem w tym dobra, ale jest na pewno słodki, jednak nie za bardzo i jakby - kwiatowy? 
Cena jest bardzo przyzwoita : około 12 zł.
Pędzelek ma fajny, opakowanie też. Tutaj nie ma się co rozpisywać. 
Podsumowując – jestem z niego bardzo zadowolona, nie wiem czemu na początku mnie nie przekonał, a teraz nie mogę się od niego odkleić! ;)
Jest na 2 miejscu w moich ulubionych  błyszczykach! Jestem maniaczką błyszczyków więc można powiedzieć, że zaszedł daleko. ;) Na pierwszy miejscu jest… No właśnie. Co?
Może dowiecie się za parę notek. ;)
Co Wy sądzicie o tym błyszczyku? Piszcie!

Na koniec zapraszam Was na stronę http://www.taaz.com/makeover.html
Bardzo fajny portal na którym możemy robić wirtualny makijaż sobie lub modelkom. ;) 
Dzisiaj zrobiłam makijaż inspirowany trendami makijażowymi na wiosnę. ;)
Wystarczy się zalogować.
UWAGA! Wciąga! :)


21 lut 2011

Pędzle Hakuro część 2.

Pędzle Hakuro część 2.
                                         Dziś część 2 o pędzlach Hakuro.

                   Pędzle omawiam po kolei patrząc od strony prawej. ;)

Pędzel do blendowania :
Fajny pędzelek, miły, jednak nie tak jak poprzednie. Sztywność włosa ma taką jaką powinien mieć, aby ładnie połączyć cienie i się nie rozczapierzać. Parę osób skarżyło się, że jest kłujący – ja tego nie odczuwam. Nie jest to nic super-hiper-mega-cudownego. Jednak jestem z niego zadowolona. ;) Po prostu nic nadzwyczajnego.
9/10 punktów.

Pędzel typu koci język :
Świetny! Jest po prostu idealny! ex aequo z pędzlem do różu na 1 miejscu.
Baaardzo gruby i puszysty, świetnie nabiera się nim cienie, milutki, oraz nie jest za wielki, ani za mały, wszędzie można nim dotrzeć. Najbardziej lubię jego grubość, nigdy wcześniej nie widziałam czegoś takiego!
Włosie nie wypada, nic się nie dzieje. Szukam minusów i szukam, ale nic nie mogę znaleźć.
10/10 Punktów ! Ideał!
Pędzel typu kulka :
Fajny pędzelek, trochę za rzadki, ale da się żyć. ;) Fajnie się sprawuje, jednak bez niego też bym sobie poradziła, ponieważ używam go tylko w miejscu zagłębienia powieki. Jednak swoją funkcje pełni dobrze. ;) Ładnie nabiera cień i również można nim rozetrzeć to co nałożymy. ;)
Znowu jednak nic specjalnego, fajny dobry, nic nie wypada, jednak nie ma mnie czym zaskoczyć.
9/10 punktów.

Pędzelek do eyelinera :
Po pierwsze – idealna grubość i kształt! Muszę tu wspomnieć, że moim pierwszym pędzelkiem do robienia kresek był, pewnie wam znany, pędzel z Inglota z zgiętą końcówką.
Nie szło mi z nim tak dobrze jak z tym, mimo że jest uznawany, za lepszy niż te zwykłe pędzelki.
Wracając do Hakuro – jestem nim bardzo zadowolona, jest niemalże idealny.
Jednak duży minus jak dla mnie – trzeba go myć po każdym użyciu, ponieważ zlepia się nie ładnie od eyelinera i później robi poszarpane kreski. Dla tych, którzy myją pędzle codziennie to nie problem, dla mnie jednak tak.
9,5/10 punktów!
Udało mi się dokończyć. ;)
Dotrzymałam słowa, napisałam jeszcze dziś. Co prawda za 15 minut 24, ale wyrobiłam się! ;))

Dzienny makijaż.

Dzienny makijaż.
Dziś bardzo delikatny, dzienny makijaż. ;) [ Wieczorem postaram się dodać 2 część o pędzlach Hakuro. ]

Co mam na twarzy? 
Krem tonujący - Ziaja Nuno odcień 01.
Puder rozświetlający - No name. ;)
Róż - Inglot AMC w kremie nr.84.
Cienie :
Biały - Inglot nr.120.
Różowo złoty - Kobo Golden Rose.
Tusz - Lancome Definicis. [ niedługo recenzja. ;) ]
Czarne kreski - cień Ingot czarny nr.61.
Usta - Pomadka NYX Strawberry Milk i błyszczyk Vipera nr. 41.





19 lut 2011

Pędzle Hakuro część 1.

Pędzle Hakuro część 1.
Tak jak obiecałam recenzja 6 pędzli firmy Hakuro. ;)
Można je dostać na allegro, pokazują się co jakiś czas, ale trzeba się śpieszyć, bo rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. ;)
Ja za swoje zapłaciłam 118 zł z wliczoną już przesyłką. Nie był to zestaw, tylko każdy pędzel został zakupiony na osobnej aukcji, przykro mi ale poszczególnych cen Wam nie podam, bo po prostu nie pamiętam. Tanio nie wyszło, ale podejrzewam, że z innych firm pędzle byłyby 2x droższe. Niestety, ale ceny się wciąż powiększają, ponieważ zainteresowanie rośnie, mi udało je się kupić trochę droższe niż za pierwszym „wrzutem” na allegro.

Ogólnie o wszystkich : Mogę powiedzieć, że spełniają swoją rolę bardzo dobrze. Mają mocne rączki. Jak na razie, żaden mi się nie rozpadł na 2 części. ;) Napisy z pędzelka nie schodzą. Nie mają wyprofilowanej rączki, jednak fajnie trzyma się je w ręce, nie są za długie.



Numerki pędzli [ ułożone są tak jak na poprzednim zdjęciu. ]

Pędzel do różu :
Największy, najgrubszy, najmilszy i jeden z najlepszych! Tak można opisać go w paru słowach.
Uwielbiam ten pędzel! Jest strasznie puszysty i baaaaardzo milutki, aż chciałoby się nim smyrać po buzi bez końca. ;) Cudownie nanosi się nim róż na policzki.
Jednak nie byłabym sobą nie wspominając o minusach :Zauważalne jest to, że po jakimś czasie zaczyna się rozczapierzać, po za tym co jakieś 2 tygodnie wypadnie może  1 włosek. Co również jest niepokojące, ale mimo wszystko minimalne.  
Jest on cały biały [ ja końcówkę mam ubrudzoną różem jak  możecie się domyślić. ]
Wykonany z włosia naturalnego [ sobola? ]
10/10 punktów mimo wszystko. Ideał!!

Pędzel typu flat top, do podkładów i pudrów :
Miły pędzelek, bardziej zbity od poprzednika, włosie się nie rozwala. Jedyne co to zdziwiło mnie, że jest taki mały [ ten do różu jest od niego większy! ] jednak jestem spokojna, ponieważ nie mam dużej twarzy. Jednak przestrzegam Was, żebyście nie były zawiedzione wielkością! Jeszcze nie widziałam ani jednego włoska który by wypadł z niego. Fajnie i miło nakłada się nim podkład, pięknie go rozprowadza i nie wciąga go do siebie, ładnie radzi sobie z trudno dostępnymi obszarami twarzy.Tutaj nie ma mowy o czymś takim jak smuga.
Minusy : Nie widzę! Może jedyne to, że najtrudniej ze wszystkich jest go wyczyścić, ponieważ jak pisałam jest zbity i sztywny, ale to naprawdę niewielki minus. ;)
Włosie chyba syntetyczne, nie jestem pewna na 100% .
9,5/10 Jest bardzo dobry, ale nie urzekł mnie jak ten do różu. Jednak to nie znaczy, że jest gorszy!

Tutaj zdjęcie ukazujące grubość tych dwóch panów :


 I to tyle! Drugą część postaram się wkleić jutro, ponieważ wiem, że jak dodam wszystko na raz to większość się przestraszy i nie przeczyta, a już tego jest dużo.  
Dziękuje Wam za każdy komentarz! Piszcie mi co Wy sądzicie o tych pędzlach.
Buziaki! :*

17 lut 2011

Kim Kardashian makeup.

Kim Kardashian makeup.
Na początku chciałabym Wam bardzo podziękować, ponieważ jest Was już 161! Jestem w wielkim, pozytywnym szoku! :) Po za tym z dużą chęcią komentowaliście mój Walentynowy makijaż, z czego również jestem bardzo zadowolona. Oby tak dalej! :)
Dzisiaj luźny temat.
Makijaż wszystkim znany - w stylu Kim Kardashian – moja interpretacja.

Zdjęcia były robione na szybko więc nie są jakieś super-hiper, ale mam nadzieję, że Wam się spodobają.
Na koniec dnia udało mi się zrobić zdjęcie mojemu facetowi. ;))


Przyszedł również do niego na kawę kolega z bloku obok. ;)


Na następną notkę przewiduje recenzje pędzli Hakuro, jeśli Wam się nie przejadły to z chęcią o nich coś skrobnę.
Całusy!! :)
  

14 lut 2011

You Are My Valentine!! :)

You Are My Valentine!! :)
Kochani! Dzisiaj zdjęcia makijażu walentynkowego .

Zanim jednak Wam je pokażę, chciałabym ogłosić :
Dużo osób i TU i na YOUTUBE podejrzewa mnie o PRZERABIANIE zdjęć w PHOTOSHOPIE, chciałabym jednak wyjaśnić [ musicie mi wierzyć na słowo, nie mam jak inaczej tego udowodnić ], iż takowego programy NIEPOSIADAM, mam tylko PHOTOSCAPE w którym poprawiam tylko i wyłącznie OSTROŚĆ danego zdjęcia.
P.S.: Swoją drogą jest mi też miło, ponieważ wychodzi na to, że muszę mieć niezmiernie ładną buzie, jeśli podejrzewano mnie o photoshop’a. :)) 
Dziękuje bardzo za przeczytanie. ;)
Co mam dokładnie na twarzy ?

Cała twarz - Pokryta kremem tonującym z Ziaji, seria Nuno odcień 1.
Usta - minimalnie muśnięte pomadką NYX Strawberry Milk, a na to błyszczyk Bell Miky Shake.
Policzki - Róż z Inglot’a AMC nr. 64
Powieki – Oczywiście baza z Joko. ;) Od wewnętrznej strony cień biały matowy z Inglota nr. 375, na środek powieki matowy jasny róż nr. 488, na sam koniec i w załamaniu miedziany [ próbka z sephory. ;) ] , delikatna kreseczka zrobiona cieniem z Inglota czarnym z niebieskimi drobinkami nr. 61.Cała powieka, jak i w kąciku oka, została posypana pyłkiem z Sephory jasno różowym [ niestety numer mi się odkleił :(]
Rzęsy – Tusz Maybelline The Falsies Volum’ Express - Wodoodporny
Brwi – poprawione próbką tuszu z Lancome, Definicils– tak wiem, że się nie powinno, ale mam takie zboczenie. :( 


Nie mam osoby, z którą mogłabym je spędzić, aczkolwiek dla mnie to święto miłości, nie zakochanych.  
Pozdrawiam więc wszystkich, którzy kochają! [ nie ważne co lub kogo. ;) ] 
Parę słów odemnie dla moich widzów blogspotowych jaki i youtubowych :
Kocham Was Wszystkich!! ;)
Bardzo pomogliście mi w ciężkich chwilach, dostawałam wiele miłych komentarzy, cieszy mnie każdy, nawet najdrobniejszy! 
Dzięki Wam jestem pewniejsza siebie, oraz bardziej otwarta.
 Dziękuje, że jesteście!  

3 lut 2011

Błyszczyk Lovley.

Błyszczyk Lovley.
1. Wykończenie – 10/10 – Lustrzane, bez żadnych drobinek. Czyli moje ulubione.
2. Cena – 4/10 Koło 7 złotych. Niedrogi, aczkolwiek i tak za drogi, bo ma w sobie tylko 2 ml
3. Kolor – 7/10 Podobny do koloru moich ust, troszkę ciemniejszy.
4. Aplikacja – 8/10 Fajna, podoba mi się sposób w jaki się go wyciska [ „klikacz” z tyłu ]
5. Pędzelek – 5/10 Włochaty pędzelek, niby fajny, ale zostaje na nim jeszcze dużo błyszczyku.
6. Smak – 3/10 Nie dobry, wazelinowy! Aż w gardle drapie.
7. Trwałość – 6/10 Całkiem fajna. Od 2-4 godz. Po jedzeniu zostaje minimalnie.
8. Lepkość – 7/10 Delikatnie się lepi, ale włosy raczej się nie kleją.
9. Opakowanie – 8/10 Masakryczne! Wszystko się pozdzierało, wygląda jak typowy błyszczyk bazarowy.
10. Zapach – 7/10 Delikatnie bardzo, prawie nie wyczuwalnie, ale słodko. ;)
Razem : 65/100 punktów. 



Z dodatkowych info. to to, że nie mają nazw, ani numerków, czego nie cierpie!!
Po za tym nic dodać nic ująć o tym błyszczyku, ładny kolor i gdyby nie ten smak to może kupiłabym jeszcze jeden, ale tak będę omijać go szerokim łukiem! 
Dziękuje Wam kochani baaaaardzo!! Jest Was już prawie 90!! [ Bez 1 os. ]
Kiedy dobijecie do 100 postaram się zrobić jakiś niewielki giveaway, więc piszcie na jakiego typu kosmetyki macie ochotę [ albo coś innego. ]
Buziaki!! :*
Copyright © 2014 Skonfundowana Panna , Blogger